7 Lutego, wyruszamy z Sydnej do Manilli, po drodze zatrzymujemy sie na wybrzezem i probujemy poplywac, niestety morze jest wzburzone i nikt z nas oraz innych plazowiczow nie odwaza sie wejsc do wody.
Wieczorem docieramy do Manilli i szukamy kwatery, niestety kwatera Stefka z ubieglego roku nie jest do wynajecia, lecz wlasciciel pomaga nam znalezc inna i w ten sposob docieramy do Gordona i Sue. Po krotkich negocjacjach dogadujemy cene i lodujemy w przyczepie kempingowej.
Nastepnego dnia na niebie pelno cirrusow lecz to nas nie zraza i o 11 meldujemy sie na gorce. Jestesmy pierwsi co nas dziwi z uwagi na fakt ze od kilku tygodni nie bylo tu latania.
Po kilku minutach docieraja inni i startowisko sie zapelnia. Pierwszy odpala Stefek dolatuje podstaw i pogania nas to startu. Nastepnie Peter przeciska sie ze skrzydlem nad glowa miedzy innymi pilotami i w pieknym stylu startuje. Ja z uwagi na brak wiatru oraz fakt ze caly moj sprzet jest nowy po kilku probach decyduje sie pojsc na calosc i biegne co sil, niestety koniec pasa
startowego nie pozwolil uniesc sie w powietrze, wiec jedne, drugie krzaczory i w koncu lot, kilka chwil szarpania sie z kokonem i w koncu upragniony lot. Noszenia przy starcie slabe ale po malu udaje mi sie wygrzebac i po kilkunastu minutach dotykam chmor. Niestety obloki przykryly niebo i permanentne duszenie zmusza mnie do ladowania po 1 h i przeleceniu 15 km po trojkacie.
Stefek laduje w Manilli a Peter kilkanascie km za Manilla.
Ja wracam na gorke i startuje jeszcze raz, niestety z uwagi na bliskosc opadow deszczu laduje na szczycie po 15 min. Wieczorem rejestracja na zawodach, mala imprezka i pogadanka.
9 Lutego poranek budzi nas czystym niebem, pelni optymizmu kierujemy sie w strone startowiska niestety po drodze studzi nas mocny wiatr wiec zamiast na startowisko kierujemy sie na farme Goodfrey’a.
Spedzamy dzien na wyczekiwaniu niestety wiatr nie slabnie i zawody tego dnia zostaja odwolane. Dopiero ok 17 odpalaja pierwsi piloci na freeflaying co tez i ja uczynilem okolo 18. Godzinny lot z 50 glajtami w powietrzu zaspokaja moje potrzeby na latanie w tym dniu wystarczajaco wiec kieruje sie w strone farmy i laduje w bardzo spokojnym powietrzu.
10 Luty Niedziela, pogoda pi?kna wje?dzamy na górk? oczywi?cie jak zawsze ju? po odprawie, dowiadujemy si? ?e kominy si? kr?ci w prawo co nie jest na „r?k?” dla Stefka poniewa? go bardzo boli prawe rami? wi?c komentuje to krótko ?e on i tak b?dzie kr?ci? w lewo. Warunki s? s?abe a w oddali wida? zbli?aj?ce si? ku nam cumulusy wi?c zgodnie z zaleceniami Goodfrey’a czekamy do godziny 15 na lepsze warunki. Niestety ta strategia by?a b??dna poniewa? ok godziny 16 zamiast cumulusów pokaza?y si? cirrusy i pó?nym popo?udniem ca?e niebo by?o zas?ane cirrusami a kumulusy zatrzyma?y si? kilka kilometrów przed startowiskiem. Stefan próbowa? lata? wzd?ó? grzbietu jednak?e z uwagi na mocny wiatr oraz s?abe warunki nie uda?o mu si? odlecie? zbyt daleko i l?dowa? przy drodze tu? przed Barrab?. Peter natomiast poszed? na ca?o?? i nie zwa?aj?c na ostrze?enia Stefana ?e lec?c na zachód jest pó?niej du?y problem ze zwiezieniem pilotów, polecia? w?a?nie w tym kierunku co uczyni?o wi?kszo?? pilotów. Ostatecznie uda?o mu si? zabra? samochodem Polaków którzy l?dowali niedaleko od niego. Wyniki by?y bardzo kiepskie, najlepszy pilot przelecia? zaledwie 48 km, ja natomiast startowa?em jako jeden z ostatnich i niestety nie uda?o mi si? wygrzeba? pod chmóry poniewa? niebo ju? by?o mocno zaci?gni?te cirrusem i terma przesta?a pracowa?.
11 Luty Poniedzia?ek,
niebo zasnute chmurami nastroje niezbyt optymistyczne, cho? w oddali tli si? iskierka nadziei w postaci w?skiego paska nieba na horyzoncie w kierunku pó?nocnym.
Jedziemy na poranny brifing gdzie s?yszymy ?e pogoda jest kiepska (mocno wieje tj. powy?ej 25 km/h) dodatkowo dowiadujemy si? ?e dnia nast?pnego ma pada? deszcz. Wracamy do Gordona, jemy ?niadanie dokonujemy poprawek w moim sprz?cie a w mi?dzyczasie otrzymujemy SMSa ?e odprawa na górce b?dzie o godz 12:30 i 50% szans na loty. Na górk? docieramy tu? po odprawie, dowiadujemy si? ?e kominy dzisiaj kr?cimy w lewo co ucieszy?o Stefka, niebo si? troch? przeja?ni?o jednak?e dooko?a nas mamy cirrusy. Decydujemy si? odpala? jak najszybciej by nie pope?ni? b??du z Niedzieli. Peter i Stefan startuj? przedemn? i po kilkudziesi?ciu minutach zaliczaj? podstawy, ja startuj? chwil? po nich i równie? udaje mi si? dolecie? do chmór. Stefek z Peterem po do?wiadczeniach dnia poprzedniego ju? nie ryzykuj? lotów pod wiatr tylko obieraj? kurs z wiatrem tj SW. Strategia lotu na ten dzie? to lecie? z wiatrem tam gdzie s?o?ce ?wieci.
Ja natomiast ?migam sobie nad startowiskiem, jednak?e po 1.45h nad startowisko nasówa si? du?a partia cirrusów i wraz z innymi pilotami zmuszony jestem do l?dowania.
Po dotarciu na startowisko ok. g. 16 stwierdzam ?e niebo jest tak mocno zaci?gni?te chmurami ?e start nie ma wi?kszego sensu a poniewa? Stefek z Peterem ju? odlecieli bardzo daleko, pakuj? sprz?t do auta i pod??am za nimi. Dzie? mimo ?e zapowiada? si? kiepsko to okaza? si? ca?kiem niez?y, Stefek -112, Peter – 93, a ja 15 km.
12 Luty Wtorek
, pogoda kiepska, pada. Na porannym brifingu dowiadujemy si? ?e dzisiaj nie b?dzie lotów natomiast wieczorem o 19 ma by? grill-party.
13 Luty ?roda
Czyste niebo z rana pó?niej bardzo szybko rozbudowuj? si? cumulusy. Zapowiada si? wietrzny dzie?. Niestety podstawy chmór s? bardzo nisko a dodatkowo po po?udniu ma si? wzmocni? wiatr.
Po moim pierwszym starcie udaje mi si? odlecie? 2 km i w ci?g?ym duszeniu zmuszony jestem do l?dowania pod górk?, po drugim starcie wiatr spycha mnie w kominie na zawietrzn? i z trudem wracam na szczyt górki gdzie l?duj?. Peterowi te? si? nie wiedzie i l?duje na 8 kilometrze, natomiast Stefan po d?u?szej walce poddaje si? i l?duje na 28 km. Wszyscy spotykamy si? na startowisku ok 16 i podejmujemy decyzj? ?e z uwagi na mocny wiatr ok
10-12m/s nie b?dziemy ju? ryzykowa? tego dnia. Jak si? pó?niej okazuje byli piloci którym silny wiatr nie przeszkadza? i uda?o im si? ulecie? ponad 170 km.
14 Luty Czwartek
Niebo czyste , wieje z po?udnia s?abiej ni? poprzedniego dnia, zapowiada si? pi?kny dzie?. Nied?ugo po starcie udaje mi si? dokr?ci? podstawy chmury i wraz ze Stefanem odpalamy na tras?, niestety lec?c pod chmur? na pe?nym gazie dostaj? pot??nego fronta, nast?pnie wpadam w spiral? i po 10 s. walki udaje mi si? wyprowadzi? skrzyd?o, Stefan widz?c co si? dzieje przez radio podaje mi instrukcje co mam robi? i na szcz??cie wszystko ko?czy si? dobrze.
L?duj? na 28 km, poniewa? kilku innych pilotów równie? l?duje w tej samej okolicy nie ma wi?kszego problemu ze zwózk? i wkrótce melduj? si? spowrotem na startowisku. Niestety chmury zaczynaj? si? ju? rozpada? wi?c po kilkudziesi?ciu minutach zostaj? zmuszony do l?dowania na zachodnim l?dowisku. Niestety mam pecha i wraz z Andrzejem siedzimy tam prawie do wieczora poniewa? nikt po nas nie chcia? przyjecha?.
Godzin? przed zachodem s?o?ca decyduj? si? wej?? na górk? i z tamt?d wezwa? auto lub z?apa? okazj?. Gdy ju? jestem prawie na samym szczycie okazuje si? ?e jednak jedzie po nas terenówka. Zje?dzaj?c z górki gubi? po?yczony telefon, natychmiast wsiadam w nasz? toyotk? i na szcz??cie udaje mi si? go znale??. Niestety to nie jest ostatnia z?a przygoda tego dnia, poniewa? b?d?c w mie?cie po zaparkowaniu auta nie prze??czy?em lewarka zmiany biegów na P i wsiadaj?c do zaponego auta naciskam niechc?cy peda? gazu i auto mimo zaci?gni?tego hamulca ude?a w auto s?siednie. Na szcz??cie szkody s? niewielkie i obesz?o si? bez wzywania policji. Aby unikn?? dalszych nieszcz??? wracam prosto do naszej chatki gdzie oczekuj? na powrót Stefana i Petera.
Ten dzie? okaza? si? bardziej ?askawy dla nich, przelecieli prawie 200 km.
15 Luty Pi?tek
Przedostatni dzie? zawodów, niebo pi?kne podobnie jak i dnia poprzedniego. Nasz Team Perfectfly wygrywa konkurencj? z dnia poprzedniego.
Poniewa? zawiewa z po?udnowego-wschodu b?dziemy lecieli w kierunku zachodnim. Po d?u?szej walce przy startowisku w ko?cu udaje mi si? wykreci? podstawy razem ze Stefanem i Peterem i odpalamy na trase. Tego dnia ulatuj? 38 , Peter 149 a Stefan 125 km.
16 Luty Sobota
Ostatni dzie? zawodów, niebo pi?kne, zmieniaj? si? nieco zasady i task ko?czymy o 17:30 jak równie? nie ma te? ?adnych punktów zwrotnych tak jak to by?o poprzednio.
Ja startuj? jako pierwszy szybko wykr?cam podstawy i odpalam na tras? wraz z kilkoma innymi pilotami.
Padam na 24 km. Stefan i Peter walcz? do ostatniej chwili i udaje im si? odlecie? prawie 150 km. Na trasie trafiaj? na prawdziw? gratk? w postaci pot??nego ?ladu cumulusów dzi?ki czemu grzej? na gazie w ci?g?ym noszeniu nie kr?c?c ?adnych kominów.
Tego dnia kilku Polaków którzy zdecydowali si? lecie? dalej po godzinie 17:30 odlecia?o prawie 230 km.
Wieczorem og?oszenie wyników oraz ma?e party, Stefan zajmuje 3 miejsce a Peter 4 z niewielk? strat? do zwyci?zcy.
20.2.2008
Stefan s Peterom NOWY REKORD SLOWACII 231Km !!!!!
Z powodu braku translatora/ Zbyszek polecial do domu/ beda komentarze tylko w jazyku slowackym-proszymy o wybaczenie-bo jak by smy pisali tutaj my - to by byla katastrofa-uffff....


